"Kierunek: czyste niebo" - branża lotnicza objęta dyrektywą o systemie handlu emisjami

08.05.10

Od 2010 roku lotnictwo objęte zostało dyrektywą o europejskim systemie handlu emisjami (EU ETS). Linie lotnicze rozpoczęły monitoring emisji CO2 i przygotowują się do wejścia do systemu handlu uprawnieniami do emisji. co więcej sektor lotnicza szuka rozwiązań, które pozwolą na bariera emisji CO2 i zrealizowanie celów wyznaczonych przy użyciu Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) zakładających stopniowe ograniczanie emisji CO2 za pomocą linie lotnicze. O wyzwaniach stojących przed liniami lotniczymi w związku z wejściem do systemu ETS i rozwiązaniach, które pozwolą na okratowanie emisji CO2 rozmawiano na konferencji "Kierunek: Czyste Niebo" organizowanej przez PLL LOT, Boeing Central & Eastern Europe a referat Lotnictwa Cywilnego.

RSS

"Namagnesowani" Kierowcy

15.07.10

Inpsektorzy Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego prowadząc czynności kontrolne w okresie ostatnich czterech tygodni wykryli aż 14 przypadków manipulacji i zafałszowań zapisów w tachografach analogowych i cyfrowych. najczęściej stosowaną za pomocą kierowców metodą manipulacji obok zapisie w tachografie wykrywaną przez inspektorów było używanie magnesów na nadajniku niedaleko skrzyni biegów pojazdu. W dwóch przypadkach inspektorzy wykryli podłączenie dodatkowych urządzeń w instalacji tachografu, powodujących zakłócanie prawidłowej rejestracji czasu pracy kierowcy.

RSS

„Każdy bęcwał prawdopodobnie prowadzić samochód”

22.04.10

Tytuł wstępu do poniższego felietonu nie brzmi być przypadkiem za bardzo powiązany z transportem publicznym, jakkolwiek pomimo wszystkiemu te dwa zagadnienia (transport publiczny i indywidualny) są w pełni ze sobą powiązane. dlatego że we współczesnej Polsce, gdzie jeszcze potem pokutuje dawne pojmowanie transportu indywidualnego jak docelowego wymarzonego stanu, tudzież transportu publicznego jako zamierzchłej przeszłości nadal nie zdajemy sobie sprawy z problemów w jakie usilnie zmierzamy. motoryzacja indywidualna w Polsce potem jest w fazie rozwoju i nadal mocno rzec o jakiejkolwiek kulturze na drodze, że o umiejętności bezpiecznego prowadzenia samochodu chociażby w przeciętnie trudnych warunkach nie wspominając.

Polskie drogi bez wątpienia należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych tak pod względem ich stanu technicznego jak i zachowań samych kierowców. Problem z drogownictwem w Polsce wolno przyrównać do infrastruktury kolejowej. Od zawsze pieniędzy było mniej niż potrzeb i nic nie wskazuje na to, że coś się diametralnie zmieni. chociaż z drugiej strony zarządcy infrastruktury zdają się banalizować ten stan i nadal mamy prowadzone remonty za remontami pewnych wybranych odcinków dróg, w trakcie gdy pozostałe są pomijane i doraźnie łatane, niemniej niektóre nawet łatane nie są. niemniej kazus niedostosowania dróg to zaledwie jedna ze stron medalu, jaki pod ręką odpowiedniej dozie rozsądku nie winien generować aż tak tragicznych w skutkach wypadków. niestety większość kierowców przestała się adaptować stanem infrastruktury, bo w zasadzie przepisami ruchu drogowego Polacy przenigdy się nie przejmowali. W efekcie mamy niezmiernie groźny konglomerat, w którym dzielność i niedoświadczenie za kierownicą spotyka się z barierami infrastrukturalnymi. Ile manto jadąc szybką drogą zauważamy dużą dziurę lub przełom, gdzie wiemy, że najechanie na niego spowoduje uszkodzenie auta, a mimo tego nie zwalniamy, bo prowadzący za nami niewątpliwie jedzie za bardzo blisko, więc wolimy ryzykować wada zawieszenia, niż bliskie konferencja „pogiętego stopnia” w wyniku zwolnienia nim przeszkodą. Zwłaszcza, gdy za nami leci TIR, których kierowcy nienawidzą jakiegokolwiek zwalniania i w dużej mierze lecą ja przecinak. atoli nie o grzeszkach kierowców ciężarówek ma być ten felieton, choć jako użytkownik kosztowny w pełni popieram hasło „Tiry na tory”, gdyż jedynie tam można ten produkt przewieźć taniej, bezpieczniej i z mniejszą szkodą dla środowiska.

Włodarze poszczególnych miast, regionów zaś całego państwa wychodzą z założenia, że „każdy bałwan prawdopodobnie prowadzić fura osobowy” jakkolwiek komunikacja publiczna ma dobrze robić jedynie biedocie i elementowi społecznemu, co jest twierdzeniem całkowicie błędnym. W zasadzie trudno dziwować się takiemu podejściu władzy, która po wybraniu „na stołek” w życiu później nie wsiada do środków publicznego transportu. dzięki stosownym zarobkom wzdrygać się ich na zakup nowego luksusowego samochodu, a w podróże służbowe zabiera ich kierowca samochodem służbowym. W zasadzie nie ma się co dziwić, że dla Polaków najlepszym samochodem jest przed chwilą bryka firmowy – jeździ i nic nie kosztuje. ewidentnie zachłyśnięcie luksusem skutkuje tak ograniczonymi stwierdzeniami jak zaprezentowane wcześniej. Politycy zakładają bowiem, że każdy potrafi biec samochód, a sama działanie jest na tyle intuicyjna, że dosłownie iks „idiota” może to robić. Niestety tak nie jest, czego dowodzą liczne przypadki osób niemogących przystosować się do warunków panujących na drodze i pod wpływem stresu popełniających kolejne błędy prowadzące do raz za razem bardzo groźnych wypadków.

W sumie z trudem się zadziwiać przerażeniu, jakie widzą adepci sztuki prowadzenia samochodu jak lądują w tym szaleńczym kotle który panuje na naszych drogach. nagminnie zdarza się, że pod wpływem stresu osoby takie coraz w czasie kursu na akt prawny jazdy powodują poważne wypadki i jeżeli pośpiesznie nie powrócą do dalszego kursu, nie wcześniej zyskują psychiczną blokadę przed prowadzeniem samochodu. Inna podobna zespół to osoby, które tuż po zdaniu egzaminu na ustawa jazdy powodują lub uczestniczą w wypadku drogowym. tu raz jeszcze trzeba możliwie szybko powrócić „za kółko” aby nie nabawić się psychicznych blokad. Kolejną grupą, która nie jest w stanie zdobyć prawa jazdy są osoby, które nie widzą przestrzeni w trafny sposób, nie potrafią przewidzieć jak przekładają się ruchy kierownicą czy pedałami na behawior auta, podobnie jak inne operacje związane z prowadzeniem samochodu. Osoby takie albo kończą swoją edukację motoryzacyjną na rezygnacji jeszcze w czasie kursu bądź po silnych próbach nauczenia się zachowania auta zdają kurs i w pewnym ograniczonym stopniu radzą sobie z prowadzeniem samochodu, choć jak ognia w wodzie unikają sytuacji związanych z manewrami, z którymi nie potrafią sobie poradzić. przykładowo istnieje grupa osób, która nie potrafi usuwać samochodem, tymczasem spis unikanych manewrów może być wysoce szersza. W efekcie nie ma się co dziwić, że gdy na odwrót spadnie masa bankowo możemy czekać kogoś w rowie lub w „wydachowanym” samochodzie. wolno to mienić się naturalną selekcją, wolno powiedzieć, że kierowcy byli niedoświadczeni czy źle wyszkoleni, ja za to twierdzę, że jest to po prostu brednia – gnać na pałę ktoś potrafi, jednak smaczny prowadzący wie kiedy zwolnić!

Oczywiście blokady psychiczne przed prowadzeniem samochodu osobowego to nie jedyne przeszkody przed zasiadaniem za kierownicą. skoro istnieje zespół osób, której forma leczniczy stwarza przeciwwskazania do prowadzenia samochodu lub co gorsza uniemożliwia te czynności. Daltonizm, czy padaczka są w zasadzie czynnikami uniemożliwiającymi kierowanie samochodu, jednak jak wiadomo zdarzają się osoby, które mimo tych chorób prowadzą samochody. Nie jest problemem ominięcie drobnym trikiem badań, co tymczasem może się zemścić na drodze. Typowo po Polsku – zainteresowanie matką wynalazku – osoby zmuszone do prowadzenia samochodów osobowych robią wszystko, aby uprawnienia zdobyć. aczkolwiek w Polsce w pobliżu całokształt utrzymał się jeszcze spedycja zbiorowy na tyle, że istnieje możliwość korzystania z niego, głównie gdy prowadzimy wiarygodny jednostka życia jadąc rano do pracy lub szkoły w centrum i wracając wieczorem do domu. z wyjątkiem tego darmowe lub ulgowe przejazdy dla emerytów i rencistów skutecznie bronią nas nim zjawiskiem znanym powszechnie w USA i określanym mianem „Senior driving”, inaczej matuzalem kierowca. skoro w USA lekceważąco uśmiercono komunikację zbiorową w równoległy fortel do tego znanego teraz z Polski, wobec tego osoby tworzące pionierstwo motoryzacji dotarły do starszego wieku. Wieku, w którym ruchy stają się powolniejsze, oczy widzą co chwila gorzej, a słuch oraz zaczyna niedomagać. W efekcie osoby takie stają się jawnym zagrożeniem na drodze nie respektując przepisów, nie zauważając innych pojazdów lub użytkowników drogocenny itp. jeżeli taka osoba prowadzi jedynie wóz w niedzielne popołudnia do kościoła i z powrotem, nie prędzej mimo iż pokonuje znaną trasę bez wypadków. chociaż odjazd nie mówiąc o utartą trasę częstokroć kończy się wypadkiem lub choć zatrzymaniem prawa jazdy za niebezpieczne behawior i koniecznością powtórzenia badania. W efekcie osoby od lat prowadzące samochody, które faktycznie nie widzą innej alternatywy zostają zamknięte w swoim domu i stają się „niepełnosprawne”. Po latach niezależności jaką dawał im środek transportu zostają skazane na pomoc rodziny, bowiem system transportu zbiorowego praktycznie nie istnieje... .

W tym felietonie chciałbym uświadomić osobom usilnie dążącym do uzależnienia kraju od motoryzacji indywidualnej, że rzeczywiście nie każdy „idiota” przypuszczalnie bez ryzyka wić się samochód. Osoby młode, w pełni sił i witalności, a już tym bardziej politycy powinni uświadomić sobie, że niezależnie od ich woli notorycznie będą osoby, które z różnych przyczyn nie mogą lub nie chcą prowadzić samochodu. wobec tego najwyższa pora aby zauważyć, że zaoferowanie tym osobom sprawnego, wydajnego i komfortowego systemu transportu publicznego zaowocuje obustronnymi korzyściami. Zmotoryzowani zyskają kosztowny bez osób niezdolnych do prowadzenia samochodu natomiast dodatkową przestrzeń blokowaną dotychczas przy użyciu niepotrzebne samochody. acz osoby niezmotoryzowane będą w stanie w miarę szybko, bezpiecznie i bez stresów bić dystanse, które muszą pokonać. Te dwa światy mogą i powinny znajdować się równolegle, obojętnie od wizji poszczególnych osób... .

RSS

(Dez)organizator komunikacji

22.04.10

Do transportu zbiorowego można posunąć się w różnoraki sposób i w układy od podejścia dostać różnorakie efekty. Niestety w Polsce potem nie udało się wytworzyć organów lub struktur odpowiednich zależności, które byłyby w stanie odpowiednio pokierować rozwojem komunikacji zbiorowej tak w aglomeracjach jak i w ujęciu państwowym. W efekcie tego można uhonorować trzy typy podejść kompetentnych władz do problemu transportu zbiorowego.

W pierwszym i niestety najpowszechniejszym stosowne organy władzy czy to na szczeblu państwowym, wojewódzkim czy powiatowo-miejskim uznają, że z transportu zbiorowego korzysta tylko biedota i cząstka społeczny, a wszelakie inwestycje w nią mijają się z celem, stąd docelowym scenariuszem jest minimalizacja kosztów i degradacja systemu do absolutnego minimum. według tego założenia osoby po zaoszczędzeniu odpowiednich pieniędzy dokonują zakupu samochodu i w taki podejście zaspokajają swoje potrzeby transportowe. Stąd błędne rozwiązanie do transportu prowadzi do przyjęcia polityki inwestycyjnej jeno w działanie drogowy poprzez rozbudowę dróg i budowę parkingów. niewątpliwie jest to niesłychanie błędne wywód prowadzące do powstawania coraz to większych korków, a usunięcie jednego „wąskiego gardła” prowadzi do jego powstania w innym miejscu, więc wszelakie próby udrożnienia miasta to nic innego jak „walka z wiatrakami”. Uproszczone rozumowanie pomija tutaj kwestie finansowe, jakie musi w tym scenariuszu ponosić społeczeństwo. gdyż niezależnie od wieku auta jego koszty eksploatacji są zbliżone. przeciwnie można kupić bryka za5 tysięcy złotych lub poniekąd taniej, ale w jego remonty włożymy równoważność tego za ile eksploatujemy nowe fura z założenia bezawaryjne za pośrednictwem pierwsze danie lata. niemniej jednak o samych kosztach motoryzacji, jakie ponosi użytkownik samochodu przyjdzie jeszcze napisać odrębny tekst, wprawdzie w niniejszym skupiamy się później nad transportem zbiorowym.

Drugim podejściem władz do transportu publicznego jest podejście „nie rusz gówna to nie śmierdzi”. W tym podejściu pozostawia się pełnia bez zmian. Nie inwestuje się w rozwój, ale również nie obcina wydatków na bieżące koszty utrzymania systemu. podejście to jest dobre w momencie zastania systemu transportowego w dobrym stanie, dosyć akuratnie rozwiniętego, a ciąg dalszy zastałego stanu pozwala na bezproblemowe przeżycie kilku lat. niestety w przypadku zastania systemu ciężko zaniedbanego takie podejście ma podobny pokłosie do pierwszego wymienionego wcześniej. bo na rezultat wyeksploatowania taboru i innych składników majątkowych eksploatacja systemu staje się coraz droższa, a pasażerowie odchodzą na konsekwencja wydłużanych czasów jazdy, zmniejszanego (na następstwo braków) taboru, czy też na pokłosie rażąco niskiej jakości usług oferowanych w zdezelowanych pojazdach. W efekcie odpływu pasażerów zmniejsza się pula środków na finansowanie komunikacji, co prowadzi do spirali prowadzącej do jego destrukcji.

Natomiast trzecim, właściwym i nader z rzadka stosowanym podejściem do transportu zbiorowego jest jego rozumienie jako nierozłączny element polityki przestrzennej i ekonomicznej podobnie jak w ujęciu całego państwa, województwa jak i miasta, powiatu czy gminy. bez wątpliwości impreza kołowy powoduje wybitnie wysokie koszty zewnętrze. przykładowo zamienianie przewozu towarów ciężarówkami z punktu A do B poprzez system kombinowany mogłoby doprowadzić do zmniejszenia paćka powietrza (emitowanego z wykorzystaniem transport tego towaru) o 90%, zredukowanie ilości wypadków i o 90%, choć terenochłonność transportu spadłaby aż o 70%! Bezgraniczne zawierzenie w transport osobny sprawiło, że 60% miasta Los Angeles stanowią drogi i infrastruktura związana z transportem indywidualnym, alias przykładowo parkingi, które już obowiązkowo są budowane jak wielopoziomowe. Czy aby da się ciasne europejskie miasta przebudować na przyjazne dla samochodów? Czy jesteśmy w stanie przeznaczyć przykładowo 60% starego miasta w Krakowie, aby postawić tam infrastrukturę drogową? Na tak postawione dochodzenie raczej nikt by się nie zgodził, a wszak do tego zmierzamy lansując politykę transportu indywidualnego. W związku z tym musimy poszukać innego wyjścia z sytuacji. Wyjścia, które pozwala ochronić rację obu stron, a jest nim rozważna polityka transportowa. Władze miasta, gminy, powiatu, województwa czy Państwa swoimi działaniami mogą doprowadzić do zaspokojenia potrzeb na usługi transportowe w poprzek odpowiednie kreowanie transportu zbiorowego. Korzystanie z publicznych środków transportu ciągle było tańsze od jazdy samochodem i jest to niezaprzeczalny trumf tego środka transportu. chociaż rosnące wymagania społeczeństwa powodują, że chcąc obronić pasażerów konieczne jest doskonalenie systemu. mowa tutaj tak jak o zwiększaniu prędkości handlowych połączeń jak również o podnoszeniu ich jakości poprzez oferowanie większej ilości miejsc siedzących tudzież redukcji norm ilości osób stojących.

W poszukiwaniu pasażerów bardzo ważnym jest także inwestowanie w nowoczesne technologie, jaką bez wątpienia są chwilowo tramwaje dwusystemowe. Pozwalają one na inicjacja pociągów podmiejskich otwarcie do centrum miasta wielce redukując czas przydatny na pokonanie tak bywa codziennego dystansu wielu osób udających się do pracy. niemniej jednak jak jak mucha w smole organy piszczałkowe odpowiedzialne za komunikację zbiorową będą się wykazywały całkowitą ignorancją tematu, tak długo nie będzie poprawy w tej materii. niedawno w czasie targów Silesia Komunikacja 2009 odbyła się dwudniowa konferencja naukowa, na którym nieliczna grupa specjalistów i hobbystów przysłuchiwała się fachowym prelekcjom zaproszonych gości z Polski zaś zagranicy. Konferencje te były współorganizowane z KZK GOP, które prowadził przewodniczący Zarządu KZK GOP - Roman Urbańczyk. Taka nobilitacja powinna do czegoś zobowiązywać, choć najwyraźniej nie osobę piastującą tak grunt stanowisko. gdyż po prezentacji przedstawicieli Ostrawy tudzież koncernu Alstom, które obejmowały przedmiot uwagi tramwajów dwusystemowych Pan Roman Urbańczyk, ku przerażeniu wcześniejszych przedmówców, wypowiedział do mikrofonu, co zarejestrował ciąg dyktafonów: „.. w głowach się tym Niemcom od nawału pieniędzy poprzewracało, że takie coś budują...”. Słysząc te słowa przestałem się frapować z jakiego powodu komunikacja w GOP jest tak mizerna i dlaczego całość jedzie po równi pochyłej w dół. wolno się wręcz dawać do myślenia które z podejść reprezentuje głowa związku i przy tego pytaniem otwartym jest czy zainteresowanie nam organizatorów komunikacji, którzy działają jak dezorganizatorzy? Czy potrzebujemy „wszechwiedzącego” organu, czy przypuszczalnie lepiej proklamować aukcja w którym firmy transportowe określą jaką ilość usług i za jakie finanse (dopłaty) nam zaoferują. należałoby tu wyprowadzać przykłady z zachodu, gdzie odchodzi się od koncepcji organizatora komunikacji na idea integracji taryfowej różnych przewoźników... .

RSS

*Najlepszy Mechanik Regionu 2010* - szeroki koniec na parkiecie HSW Łuczniczka

22.05.10

Dziewięciu najlepszych mechaników III edycji konkursu "Najlepszy Mechanik Regionu 2010" zmierzyło się w sportowej rywalizacji na parkiecie HSW Łuczniczka, w ciągu VIII Targów Motoryzacji w Bydgoszczy. starcie była niesłychanie zacięta, emocjonująca i widowiskowa dla publiczności, gości i miłośników motoryzacji. Ale o szczegółach już za chwilę... Do boju stanęli najlepsi z najlepszych - oceniała niezależna komitet Niezależna komisja powołana dzięki CTPiK zakończyła prace związane z pierwszym etapem konkursu na początku maja. Do tego czasu przeegzaminowano wszystkich zgłoszonych kandydatów do finałowej rozgrywki w miejscu ich codziennej pracy. Fotoreportaże z potyczek z komisją publikowaliśmy na naszych stronach po każdym zakończeniu egzaminu (w dziale FOTOREPORTAŻE), który skalał się z części teoretycznej (pytania od każdego z członków komisji) natomiast praktycznej, polegającej na OC pojazdu i wykryciu dwóch usterek sprokurowanych przez szefa serwisu i komisję.

RSS

Informacje


Menu witryny